niedziela, 3 września 2017

Idealna opalenizna przez cały rok? PERFECTA ILOVE BRONZE


Od dziecka uwielbiałam wygrzewać się na słońcu, na plaży. Nie przeszkadzały mi temperatury powyżej 30 stopni. Jednak w tym roku moje podejście do promieni słonecznych się zmieniło. Otóż uświadomiłam sobie czytając wiele artykułów, że wyrządzają one krzywdę naszej skórze. Wysuszają ją, powodują plamy, przebarwienia i sprawiają, że na naszej buzi pojawiają się zmarszczki. Dodatkowo zbyt długie przebywanie na słońcu powodować może ból głowy, a nawet i omdlenia. Zrezygnowałam więc z opalania. Jednak cóż poradzić gdy kocham opaleniznę? Wydaje mi się, że wysmukla ona ciało, fajne współgra z jasnymi ubraniami i paznokciami. Nie było wyjścia, musiałam kupić balsam brązujący. Tylko jaki?

Świetnie się złożyło, bo akurat wtedy, gdy potrzebowałam takiego produktu w Rossmannie pojawiła się promocja na produkty pielęgnacyjne, a w tym również balsamy brązujące.  Nie było mojego dotychczas ulubionego, więc sięgnęłam po ciekawie wyglądającą Perfectę I love bronze. Stała się moim numerkiem jeden! Dlaczego?

  • Od początku tego roku uważam, że większość balsamów nie robi plam sam z siebie, a te brzydkie zacieki to nasza wina - naprawdę wystarczy porządnie rozsmarować produkt aby pozbyć się problemu o czym przekonałam się dopiero w tym roku po  licznych próbach i podejściach. Także dobrze rozsmarowany balsam Perfecty daje wspaniałą, naturalną opalenizną. Ja skusiłam się na wersję dla ciemnej karnacji i jestem mega zadowolona. Efekt brązowego ciała pojawia się jak i schodzi stopniowo. Nie zauważyłam żeby np. podczas mycia, w miejscu gdzie mocniej potrę gąbką zrobiła się bielsza plama itp. Jedynej takiej rzeczy doświadczyłam gdy na nogę kapnął mi aceton. Uwaga więc przy malowaniu paznokci :) 
  • Za co jeszcze muszę pochwalić ten produkt? KONIECZNIE ZA ZAPACH! W odróżnieniu od pozostałych balsamów brązujących jakie testowałam ten ma bajeczną woń. Słodką ale nie muląc i przypominającą budyń. Jest to orzeźwiający, lekko owocowy zapach, który co ważne, nie znika szybko ze skóry i nie zamienia się w dziwny, popularny, samoopalaczowy zapach.
Podsumowując - to naprawdę dobry produkt za niewielkie pieniądze. Opalenizna pojawia się stopniowo, kilka godzin po nałożeniu. Kluczem do jej piękna jest prawidłowe, dokładne wsmarowanie balsamu w ciało i sukces gwarantowany. Cena waha się w granicach 11-12 zł. Żal więc nie spróbować.




Udostępnij ten wpis

23 komentarze :

  1. Cały rok być opalonym - czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam z Lirene do ciemnej karnacji i pachnie kawą :) Chyba się zaraz nasmaruję w ten pochmurny jesienny dzień :D Opalanie jest niezdrowe, a jak już pisałam pracę o nowotworach skóry to nie mam zamiaru leżeć plackiem na słońcu do końca życia :(

    OdpowiedzUsuń
  3. W zeszłym roku stosowałam ten balsam i byłam zadowolona z efektów jakie dawał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam, bodajże w tamtym roku i bardzo dobrze to wspominam. Miła aplikacja, bardzo przyjemny (co rzadko się zdarza przy tych produktach) zapach i delikatny, ładny efekt :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie używałam tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też byłam fanką opalania, ale z wiekiem mi przeszło. Przyjemny efekt daje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy produkt. Z chęcią kupie i przetestuje :)

    Zapraszam do mnie:
    BLOG

    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używam takich produktów. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena niska, więc chyba warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie miałam takich balsamów, zazwyczaj używam zwykłych. Natomiast za takie pieniądze mogę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za takimi kosmetykami, ale ten jest dosyć zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj niestety po tych wakacjach miałam problemy ze skóra. Nigdy nie używałam tego typu kosmetyków, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za tymi produktami. Mam złe po nich wspomnienia :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię brązujących balsamów :) zawsze - co bym nie robiła i jakbym się nie starała - zostają mi plamy.

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest bardzo fajna opcja dla tych, którzy na słońcu długo nie wytrzymują. Jak zauważyłaś niektórych zaczyna na słońcu boleć głowa i cóż, to zdecydowanie ja. Przydalby mi się taki balsam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak tylko dojdę do siebie po urodzeniu Maleństwa to na pewno sięgnę :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj już dawno nie miałam nic z tej marki

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście fajna opalenizna :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam jeden balsam brązujący i bardzo źle go wspominam.Tego nie znam:)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało zostawiajcie w komentarzach linki do swoich blogów!
Jak zaobserwowałaś/eś daj znać - ODWDZIĘCZĘ SIĘ :)

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.