To już prawie tydzień po studniówce, a wrażenia i emocje trwają nadal!
Głównie jest to spowodowane oczekiwaniem na zdjęcia, ciągłym dzieleniem się wrażeniami. W końcu to jeden z ważniejszych wydarzeń w życiu. Może kolejną huczną i ważną imprezą, na której będę uczestniczyć i się wystroić będzie mój ślub. Oczywiście, niektórzy idą jako osoby towarzyszące, ale przeżywanie swojej studniówki to coś na co czekałam od lat. Oglądając płytę kuzynki nie mogłam się doczekać, aż w końcu będę mogła poczuć się jak księżniczka. Lubię czasem błyszczeć, wystroić się, umalować i poczuć jak królewna. W końcu raz na jakiś czas można, a nawet i trzeba! No i ta atmosfera, to uczucie, że wchodzi się już w dorosłość, zaraz matura, studia... ciekawe doświadczenie. Stres był tylko w drodze do lokalu. Tyle się tam działo już po przekroczeniu progu, że nie było się co zastanawiać, czy to pójdzie źle itp. Jedna sesja, druga sesja, tu coś poprawić. Tylko minutkę przed wyjściem do poloneza odczułam lekki niepokój, ale gdy muzyka zaczęła grać poczułam się jak na próbie.
