Jak dobrze, że znam rosyjski! Dziś będąc w drogerii szukałam jakiejś fajnej maseczki do twarzy. W sumie nic zbytnio nie przyciągało mojej uwagi, dopóki w oczy nie rzucił mi się kartonik z napisem po rosyjsku, który oznaczał "GLINA". Zainteresowało mnie to, ponieważ nie chciałam maseczek, które przyciągają tylko swoją znaną marką lub ładnym wzorem graficznym, a o glinie i o tym słyszałam sporo dobrego, a nie miałam okazji jeszcze przetestować. Cena to tylko 2,99 zł, także co szkodzi mi spróbować?
